Władysławowo Władysławowo Władysławowo
Spojrzenia.pl > forum > Wybory
14 marca 2010r., imieniny: Dalii, Leona, Matyldy

Szukaj: w:
Sortuj wg:
Forum w Spojrzenia.pl

 



1844 wyswietleń
150 odpowiedzi
  [1]  2  3  4  5  6  7   z 12   »
Leci z nami pilot? Sądząc po ilości powtarzających się postów, wydaje się, że "samolot" lata bezpańsko ;-)
~~Gast - 12.03.2010 22:58 IP:193.200.150.82
Czas pokaże z kogo będziemy nie zadowoleni w następnej kadencji. Proponuję wziąć sprawy w swoje ręce i do boju... nie dać władzy wytchnienia i non stop przypominać o tym, że są dla ludzi a nie odwrotnie.
~~Bibi - 12.03.2010 17:47 IP:193.106.79.183
Dobre Adam na fotel starosty ju dosc mamy tego Adama trzeba dac szanse nludziom mlodym i dbajacych o dobro spoleczenstwa a Adam sie do tego nie nadaje!!
~~ZLOSLIWY - 12.03.2010 7:39 IP:80.243.52.130
wybory na jesien
~~Kaszub - 11.03.2010 20:14 IP:79.162.43.92
o co chodzi ?
~~kropek - 11.03.2010 19:21 IP:83.25.248.181
Zastanawiam sie nad kandydatami, tak na poważnie i nie wiem na kogo mam głosować bo wyboru imponującego nie mam. Mogę wybrać pana Stefana, który od wielu lat jest przewodniczącym rady miasta więc ma doświadczenie samorządowe, był też szefem puckiej policji co może świadczyć o tym iż potrafi zarządzać zasobami ludzkimi jednocześnie od urodzenia jest mieszkańcem naszej gminy, podsumowując: jest nasz. Mogę też poprzeć panią Cern której korzenie wywodzą się w prawdzie z Władysławowa ale od wielu lat mieszka w trójmieście. Wiem o niej tyle że po raz drugi będzie starała sie o fotel burmistrza naszego miasta, podsumowując: jest nasza ale tajemnicza. Kolejnym prawdopodobnym kandydatem jest syn znanego we Władysławowie biznesmena, który posiada czteroletnie doświadczenie samorządowe pracując pod kierownictwem najmniej uprzejmego urzędnika we władysławowskim magistracie. Wiem o nim tyle że jest nauczycielem który kiedyś pracował w straży granicznej podsumowując: nie wiem o nim nic. Następnie w mojej głowie tkwi chęć wyboru kolejnego kandydata który szefuje aktualnie Zrzeszeniu Kaszubsko Pomorskiemu i ma znaczne poparcie środowiska kościelnego a na imie mu Zygmunt. Jako przewodniczący rady powiatu ma bogate doświadczenie samorządowe więc moim zdaniem też ma duże szanse bo Kaszubi to przecież katolicy, podsumowując: czy rodowitego pucana wybiorę na burmistrza? Kolejną osobą jaka mogę wybrać jest pan Jacek, który zawsze chętnie przyjmował mnie w swoim gabinecie podczas nieobecności swego pryncypała. Znany jest w Szkunerze więc większość pracowników tegoż zakładu pewnie go poprze do póki nie zorientują się że jest namaszczony przez Platformę Obywatelską a co za tym idzie jest po prostu partyjny. Podsumowując: nie zagłosuje na niego bo samorząd to nie miejsce dla partii. Fajnie było by gdyby burmistrzem został obecnie nam panujący pan Adam ale ten zdaje się ambicjonalnie podszedł do sprawy i zamierza z ramienia partyjnego walczyć w platformowym wyścigu o fotel starosty. Podsumowując: kazali to ucieka. Według pewnego portalu na którym w zasadzie każdy może zamieścić swoją ankietę potencjalnym kandydatem jest jeszcze pan Jan, który w poprzednich wyborach starał się o fotel burmistrza. Z tego co wieść gminna niesie to ów pan postanowił poprzeć zdecydowanie panią Cern. Podsumowując: działa ale nie w tym kierunku. Wywód mój może troszkę przydługi ale nadal nie wiem kogo wybrać. Może sam wystartuje...
~~- - 11.03.2010 16:46 IP:91.94.176.126
Zastanawiam sie nad kandydatami, tak na poważnie i nie wiem na kogo mam głosować bo wyboru imponującego nie mam. Mogę wybrać pana Stefana, który od wielu lat jest przewodniczącym rady miasta więc ma doświadczenie samorządowe, był też szefem puckiej policji co może świadczyć o tym iż potrafi zarządzać zasobami ludzkimi jednocześnie od urodzenia jest mieszkańcem naszej gminy, podsumowując: jest nasz. Mogę też poprzeć panią Cern której korzenie wywodzą się w prawdzie z Władysławowa ale od wielu lat mieszka w trójmieście. Wiem o niej tyle że po raz drugi będzie starała sie o fotel burmistrza naszego miasta, podsumowując: jest nasza ale tajemnicza. Kolejnym prawdopodobnym kandydatem jest syn znanego we Władysławowie biznesmena, który posiada czteroletnie doświadczenie samorządowe pracując pod kierownictwem najmniej uprzejmego urzędnika we władysławowskim magistracie. Wiem o nim tyle że jest nauczycielem który kiedyś pracował w straży granicznej podsumowując: nie wiem o nim nic. Następnie w mojej głowie tkwi chęć wyboru kolejnego kandydata który szefuje aktualnie Zrzeszeniu Kaszubsko Pomorskiemu i ma znaczne poparcie środowiska kościelnego a na imie mu Zygmunt. Jako przewodniczący rady powiatu ma bogate doświadczenie samorządowe więc moim zdaniem też ma duże szanse bo Kaszubi to przecież katolicy, podsumowując: czy rodowitego pucana wybiorę na burmistrza? Kolejną osobą jaka mogę wybrać jest pan Jacek, który zawsze chętnie przyjmował mnie w swoim gabinecie podczas nieobecności swego pryncypała. Znany jest w Szkunerze więc większość pracowników tegoż zakładu pewnie go poprze do póki nie zorientują się że jest namaszczony przez Platformę Obywatelską a co za tym idzie jest po prostu partyjny. Podsumowując: nie zagłosuje na niego bo samorząd to nie miejsce dla partii. Fajnie było by gdyby burmistrzem został obecnie nam panujący pan Adam ale ten zdaje się ambicjonalnie podszedł do sprawy i zamierza z ramienia partyjnego walczyć w platformowym wyścigu o fotel starosty. Podsumowując: kazali to ucieka. Według pewnego portalu na którym w zasadzie każdy może zamieścić swoją ankietę potencjalnym kandydatem jest jeszcze pan Jan, który w poprzednich wyborach starał się o fotel burmistrza. Z tego co wieść gminna niesie to ów pan postanowił poprzeć zdecydowanie panią Cern. Podsumowując: działa ale nie w tym kierunku. Wywód mój może troszkę przydługi ale nadal nie wiem kogo wybrać. Może sam wystartuje...
~~- - 11.03.2010 16:46 IP:91.94.176.126
Obiektywna ocena sezonu letniego we Władysławowie.

Sezon letni 2009 mamy już za sobą.

Każdego roku we Władysławowie jest moda na coś innego, tego roku hitem sezonu były kolorowe peruki sprzedawane praktycznie wszędzie gdzie się da oraz bitbokserzy prezentujący swe umiejętności na Alei Gwiazd Sportu.

O ile do zionących ogniem przy pomniku Antoniego Abrahama już przywyknąłem o tyle wszechobecny hałas i testowanie tego na ile można sobie pozwolić przeraża mnie....

Zacznijmy od bitbokserów: pierwszego dnia na Alei pojawia się dwóch chłopaków z magnetofonem i prezentują swoje umiejętności, następnego dnia pojawiają się ze wzmacniaczem a kolejnego dnia pojawiają się na wielkim terenowym aucie promującym prezerwatywy którym parkują na środku chodnika przy Alei Gwiazd. Może testowali na ile mogą sobie pozwolić i doszli do wniosku że w tym miejscu najwyraźniej można parkować.

Kolejną cechą charakterystyczną naszego miasta są rozmieszczone wszędzie busiki z tatuażami. Niezależnie od tego czy na zakręcie, czy na przejściu dla pieszych czy też kompletnie zastawiając dojście do plaży, busy były są i pewnie będą, ponieważ straż miejska i policja wystawiają właścicielom busów mandaty ale najwyraźniej ci wkalkulowali mandaty w koszta prowadzenia działalności gospodarczej.

Pytanie: czy nie mamy możliwości odholowania na parking pojazdu który notorycznie łamie przepisy ruchu drogowego?

Zwiedzanie Władysławowa zaczęliśmy od pomnika Antoniego Abrahama i idziemy na plażę. Dojście do niej utrudnia nam szereg rozmaitych stoisk.

Idąc do plaży możemy kupić między innymi: ręcznik, okulary przeciwsłoneczne, watę cukrową, markowe koszulki typu T-shirt, ciastka i prasę.

Na samym początku plaży można oczywiście zrobić sobie tatuaż z henny na wypadek gdybyśmy tego nie uczynili we wspomnianych wcześniej busikach. Jesteśmy na plaży składającej się z niedopałków z domieszka piasku. Jest przed godzina 9:00 więc udaje na się zając jakiś grajdoł. Leżymy spokojnie słuchamy szumu morza i nagle relaks ten zostaje przerwany przez nadające z głośników rozmieszczonych na wydmach lokalne radio.

Wszystko było by w porządku gdyby radio nie nadawało w niezrozumiałym dla większości turystów języku kaszubski. Kiedy przyzwyczajamy się już do „Mój tata kupił koza” i radio przestaje nam przeszkadzać słyszymy głośną muzykę i widzimy dwie atrakcyjne panie wlekące za sobą wielki głośnik z którego wydobywają się dźwięki muzyki zachęcające nas do odwiedzenia jednego z tutejszych lokali. Wielkim plusem samej plaży są kontenery z toaletami które są znacznie estetyczniejsze od słynnych toalet przenośnych typu TOI TOI.

Aby uniknąć oskarżeń o stronniczość dodam również że atrakcje typu trampolina i wielka dmuchana piłka były bardzo fajnie zorganizowane. Kończymy plażowanie i idziemy coś zjeść. Pod tym względem wybór mamy naprawdę imponujący. Od zapiekanek i kebabów dla mniej zamożnych turystów poprzez doskonałą kuchnię Skipera czy Samochwała kończąc na wykwintnych potrawach restauracji hoteli Velawes czy Rejs.

Przy okazji gastronomi nie sposób zapomnieć o licznych obiektach nie trwale związanych z gruntem wybudowanych w większości jako obiekty tymczasowe z pozwoleniem na 120 dni. Mowa tu o obiektach znajdujących się na działce narożnej przy ulicach: Brzozowej, Morskiej i Hryniewieckiego. Wiadomo że każdy chce latem zarobić i każdy stara się w ciekawy sposób przyciągnąć turystów do swojego lokalu ale co z okresem zimowym.

Czy nie ma metody na beznadziejne baraki pozabijane dechami i płytami OSB. Ktoś kto w listopadzie odwiedza Władysławowo jest pewnie zdziwiony kiedy widzi jak na zimę przeobraziła się jego ulubiona knajpka w której latem jadł szaszłyki.

Nie wieże że Miasto lub inspektorzy nadzoru budowlanego nie mają przepisów nakazujących rozbiórkę tych obiektów na okres kiedy nie są czynne. One oszpecają Władysławowo.

Pozostając w temacie działki z wieloma barami zastanawia mnie, kto jest odpowiedzialny za gospodarkę odpadami na w/w posesji. Czy śmietnik, kontener itp. dzierżawiącym powinien zapewnić dzierżawca, czy osoby zarabiające, niemałe sądzę, pieniądze nie mogą zainwestować w porządny śmietnik. Płakać się chce kiedy widzi się mały śmietniczek na skwerku przy pomniku Generała Hallera obłożony kilkunastoma workami ze śmieciami pochodzącymi właśnie z tych barów.

Pisząc o gospodarce odpadami nie sposób pominąć koszy na szkło które po weekendzie są przepełnione i których nikt nie wywozi. Mimo interwencji mieszkańców nadal są z tym kłopoty. Pomijam fakt, iż niektórzy właściciele pensjonatów i turyści nie wyrzucają tam tylko szkła. Może spowodowane jest to tym iż ilość śmietników przy chodnikach na samej ulicy Brzozowej zmniejszyła się o połowę w porównaniu z poprzednimi latami, a na osiedlu Cetniewo nie ma ich prawie wcale. Zwiedzając dalej dochodzimy do terenu należącego kiedyś do WOP-u na którym bez żadnej kontroli, ładu i składu stoją różne budki, stragany i namioty. Nie wiem czy inwestorzy nie widzą że to odstrasza turystów. Przez takie obiekty pewien żeglarz który odwiedził kilka portów bałtyckich opisał (ŻAGLE lipiec 2009) Władysławowo jako jedno wielkie targowisko.

Dalej spacerujemy ulicą Żeromskiego i skręcamy przy „najlepszych na świecie” kebabach w jednokierunkowa ulicę sportową. Napisałem ulice chociaż wielu ludzi traktuje ją całą jak jeden wielki deptak. Na chodniku przy banku milenium na łóżku polowym 2 panów sprzedaje kolorowe naszywki i watę cukrową. Idziemy pieszo i omijamy korek który spowodowany był chyba przez śmieciarkę która oczyszcza śmietniki. Schodzimy niżej i okazuje się że to nie służby sprzątające lecz samochód z tańczącymi na dachu dziewczynami zachęcającymi do odwiedzenia kolejnego lokalu nocnego, jedzie z minimalną prędkością powodując długi korek i nerwy wszystkich kierowców, no prawie wszystkich bo ten kierowca co jedzie za tańczącymi dziewczynami sprawia wrażenie zadowolonego.

Spacer był długi więc postanowiliśmy przysiąść na ławce przy dyskotece Czarny Koń. Niestety wszystkie ławki były zajęte lecz nie przez odpoczywających turystów a przez handlarzy i tak po kolei: pierwsza ławka to pan z lizakami i świecącymi mieczami ustawionymi na chodniku na podziurawionym kawałku styropianu, kolejna ławka to dziewczyna z wózkiem i wielka butla gazową sprzedająca kukurydzę, dalej mamy faceta z lizakami i jeszcze większą butlą z „helem do gadania”, dalej młody człowiek maluje obrazy sprey-ami, a na ostatniej ławce tuż przy kawiarni „Jolanta” siedzi rodzina Romów sprzedająca kosmetyki najróżniejszych marek. Nie udało się nam usiąść i wróciliśmy do stojącego praktycznie na przejściu dla pieszych busa z tatuażami. Wtem dostrzegamy czarnego dostawczego wolksvagena LT, którego jedna ściana zewnętrzna cała oklejona jest zielonymi przeraźliwie rechoczącymi maskotkami żab. Na dachu samochodu do kupna maskotek zachęca człowiek przebrany za Czesia z popularnej kreskówki i nic by w tym nie było dziwnego gdyby samochód nie stał centralnie na środku ulicy na zakręcie w którym ulica Sportowa przechodzi w Brzozową.

Może we Władysławowie można wydzierżawić od Urzędu Miasta środek ulicy pod handel?

Wiemy że jeden z hoteli pięknie zagospodarował ulice Hryniewieckiego w zamian za co goście hotelowi mogą parkować samochody w poprzek chodnika. No może nie mogą ale to robią nie ponosząc żadnych konsekwencji ze strony policji czy Straży Miejskiej.

Wyczerpany udaję się do pokoju gdzie ku mojemu zdziwieniu żaby przestają rechotać o 23:00, kapele we wszystkich lokalach od Czarnego Konia do kawiarni Jolanta przyciszają muzykę tak, aby nie kolidować ze turystami którzy o tej porze zamierzają iść spać.

Na zakończenie chciałbym powrócić do tematu ruchu drogowego. W polskim prawie funkcjonuje coś takiego jak wniosek o zajęcie pasa drogowego. Po spełnieniu wielu formalności i opłaceniu odpowiedniej kwoty można uzyskać czasowe pozwolenie na zajęcie pasa drogowego.

Niestety w Gminie Władysławowo jest inaczej tj. właściciele straganów i barów wystawiają na ulicy skrzynki po napojach, po warzywach czy nawet krzesła po to aby nikt nie parkował na danym miejscu i żeby dostawcy i właściciele mogli parkować swoje pojazdy.

Policja i Straż Miejska po raz kolejny nie zauważają problemu. Szczytem wszystkiego było zdarzenie które zaobserwowałem w dniu 11 sierpnia o godzinie 15:00 na ulicy Brzozowej. Radiowóz VW transporter zatrzymuje się przed dwiema ustawionymi na ulicy skrzynkami, jeden z funkcjonariuszy wchodzi z auta i przestawia skrzynki na chodnik. Parkują radiowóz. Obaj udają się w kierunku plaży. Po kilkunastu minutach wracają, zaczyna padać deszcz. Jeden z policjantów wsiada do radiowozu i odjeżdża parę metrów a drugi funkcjonariusz ustawia skrzynki w tym samym miejscu w którym je zastali tj. na ulicy.

Najśmieszniejsze jest to ze padał deszcz. Nie wiem czy takie zachowanie wynika z nieznajomości przepisów, czy z lenistwa ale moim zdaniem policjanci powinni karać a nie dostosowywać się do panujących złych zwyczajów.

Wiele by można wymieniać błędów w przygotowaniu się Władysławowa do sezonu letniego ale nie chodzi o to żeby być stronniczym i totalnie przeciwnym urzędującej władzy bądź ich pracownikom nie radzącym sobie z poszczególnymi zadaniami.

Czy pełnomocnik burmistrza do spraw plaż ma za zadanie inkasować dzierżawy od największych obiektów rozrywkowych, raz na dobę puścić traktor sprzątający plaże i na tym koniec. Moim zdaniem powinien zadbać o porządek na plaży, o wystarczającą ilość śmietników, o swobodną możliwość dojścia na plaże bez straganów i handlarzy, o kładki połamane i zasypane częściowo piaskiem.

Dość już spychania odpowiedzialności na właścicieli obiektów znajdujących się na plaży, że to niby w ich gestii jest dbanie o dojście do plaży. Nawet jeśli w umowie dzierżawy jest tak zapisane to po to jest powołany pełnomocnik burmistrza do spraw plaż żeby to egzekwował. Wracając jeszcze na moment do policji i straży miejskiej pragnę zauważyć iż patrole piesze w okolicach ulic Morskiej i Sportowej to rzadkość, jednakże patrole zmotoryzowane pojawiają się często nie zwracając niestety uwagi na rzeczy złe ale dokładnie oglądając wracające z plaży turystki. Rozumiem że chłopak sprzedający na chodniku piłki na gumce czy człowiek z torbą podrabianych kosmetyków może być trudny do złapania, ale kobieta z wózkiem z kukurydzą, czy człowiek z wielka butla z „helem do gadania” raczej nigdzie nie ucieknie.

No ale może nie musi uciekać skoro nikt nie egzekwuje od niego przestrzegania prawa a jeśli egzekwuje to robi to nadzwyczaj nieudolnie skoro stragany i handlarze są ciągle nieodzownym elementem krajobrazu naszego miasta.

~~artykuł - 11.03.2010 15:26 IP:87.204.88.198
Obiektywna ocena sezonu letniego we Władysławowie.

Sezon letni 2009 mamy już za sobą.

Każdego roku we Władysławowie jest moda na coś innego, tego roku hitem sezonu były kolorowe peruki sprzedawane praktycznie wszędzie gdzie się da oraz bitbokserzy prezentujący swe umiejętności na Alei Gwiazd Sportu.

O ile do zionących ogniem przy pomniku Antoniego Abrahama już przywyknąłem o tyle wszechobecny hałas i testowanie tego na ile można sobie pozwolić przeraża mnie....

Zacznijmy od bitbokserów: pierwszego dnia na Alei pojawia się dwóch chłopaków z magnetofonem i prezentują swoje umiejętności, następnego dnia pojawiają się ze wzmacniaczem a kolejnego dnia pojawiają się na wielkim terenowym aucie promującym prezerwatywy którym parkują na środku chodnika przy Alei Gwiazd. Może testowali na ile mogą sobie pozwolić i doszli do wniosku że w tym miejscu najwyraźniej można parkować.

Kolejną cechą charakterystyczną naszego miasta są rozmieszczone wszędzie busiki z tatuażami. Niezależnie od tego czy na zakręcie, czy na przejściu dla pieszych czy też kompletnie zastawiając dojście do plaży, busy były są i pewnie będą, ponieważ straż miejska i policja wystawiają właścicielom busów mandaty ale najwyraźniej ci wkalkulowali mandaty w koszta prowadzenia działalności gospodarczej.

Pytanie: czy nie mamy możliwości odholowania na parking pojazdu który notorycznie łamie przepisy ruchu drogowego?

Zwiedzanie Władysławowa zaczęliśmy od pomnika Antoniego Abrahama i idziemy na plażę. Dojście do niej utrudnia nam szereg rozmaitych stoisk.

Idąc do plaży możemy kupić między innymi: ręcznik, okulary przeciwsłoneczne, watę cukrową, markowe koszulki typu T-shirt, ciastka i prasę.

Na samym początku plaży można oczywiście zrobić sobie tatuaż z henny na wypadek gdybyśmy tego nie uczynili we wspomnianych wcześniej busikach. Jesteśmy na plaży składającej się z niedopałków z domieszka piasku. Jest przed godzina 9:00 więc udaje na się zając jakiś grajdoł. Leżymy spokojnie słuchamy szumu morza i nagle relaks ten zostaje przerwany przez nadające z głośników rozmieszczonych na wydmach lokalne radio.

Wszystko było by w porządku gdyby radio nie nadawało w niezrozumiałym dla większości turystów języku kaszubski. Kiedy przyzwyczajamy się już do „Mój tata kupił koza” i radio przestaje nam przeszkadzać słyszymy głośną muzykę i widzimy dwie atrakcyjne panie wlekące za sobą wielki głośnik z którego wydobywają się dźwięki muzyki zachęcające nas do odwiedzenia jednego z tutejszych lokali. Wielkim plusem samej plaży są kontenery z toaletami które są znacznie estetyczniejsze od słynnych toalet przenośnych typu TOI TOI.

Aby uniknąć oskarżeń o stronniczość dodam również że atrakcje typu trampolina i wielka dmuchana piłka były bardzo fajnie zorganizowane. Kończymy plażowanie i idziemy coś zjeść. Pod tym względem wybór mamy naprawdę imponujący. Od zapiekanek i kebabów dla mniej zamożnych turystów poprzez doskonałą kuchnię Skipera czy Samochwała kończąc na wykwintnych potrawach restauracji hoteli Velawes czy Rejs.

Przy okazji gastronomi nie sposób zapomnieć o licznych obiektach nie trwale związanych z gruntem wybudowanych w większości jako obiekty tymczasowe z pozwoleniem na 120 dni. Mowa tu o obiektach znajdujących się na działce narożnej przy ulicach: Brzozowej, Morskiej i Hryniewieckiego. Wiadomo że każdy chce latem zarobić i każdy stara się w ciekawy sposób przyciągnąć turystów do swojego lokalu ale co z okresem zimowym.

Czy nie ma metody na beznadziejne baraki pozabijane dechami i płytami OSB. Ktoś kto w listopadzie odwiedza Władysławowo jest pewnie zdziwiony kiedy widzi jak na zimę przeobraziła się jego ulubiona knajpka w której latem jadł szaszłyki.

Nie wieże że Miasto lub inspektorzy nadzoru budowlanego nie mają przepisów nakazujących rozbiórkę tych obiektów na okres kiedy nie są czynne. One oszpecają Władysławowo.

Pozostając w temacie działki z wieloma barami zastanawia mnie, kto jest odpowiedzialny za gospodarkę odpadami na w/w posesji. Czy śmietnik, kontener itp. dzierżawiącym powinien zapewnić dzierżawca, czy osoby zarabiające, niemałe sądzę, pieniądze nie mogą zainwestować w porządny śmietnik. Płakać się chce kiedy widzi się mały śmietniczek na skwerku przy pomniku Generała Hallera obłożony kilkunastoma workami ze śmieciami pochodzącymi właśnie z tych barów.

Pisząc o gospodarce odpadami nie sposób pominąć koszy na szkło które po weekendzie są przepełnione i których nikt nie wywozi. Mimo interwencji mieszkańców nadal są z tym kłopoty. Pomijam fakt, iż niektórzy właściciele pensjonatów i turyści nie wyrzucają tam tylko szkła. Może spowodowane jest to tym iż ilość śmietników przy chodnikach na samej ulicy Brzozowej zmniejszyła się o połowę w porównaniu z poprzednimi latami, a na osiedlu Cetniewo nie ma ich prawie wcale. Zwiedzając dalej dochodzimy do terenu należącego kiedyś do WOP-u na którym bez żadnej kontroli, ładu i składu stoją różne budki, stragany i namioty. Nie wiem czy inwestorzy nie widzą że to odstrasza turystów. Przez takie obiekty pewien żeglarz który odwiedził kilka portów bałtyckich opisał (ŻAGLE lipiec 2009) Władysławowo jako jedno wielkie targowisko.

Dalej spacerujemy ulicą Żeromskiego i skręcamy przy „najlepszych na świecie” kebabach w jednokierunkowa ulicę sportową. Napisałem ulice chociaż wielu ludzi traktuje ją całą jak jeden wielki deptak. Na chodniku przy banku milenium na łóżku polowym 2 panów sprzedaje kolorowe naszywki i watę cukrową. Idziemy pieszo i omijamy korek który spowodowany był chyba przez śmieciarkę która oczyszcza śmietniki. Schodzimy niżej i okazuje się że to nie służby sprzątające lecz samochód z tańczącymi na dachu dziewczynami zachęcającymi do odwiedzenia kolejnego lokalu nocnego, jedzie z minimalną prędkością powodując długi korek i nerwy wszystkich kierowców, no prawie wszystkich bo ten kierowca co jedzie za tańczącymi dziewczynami sprawia wrażenie zadowolonego.

Spacer był długi więc postanowiliśmy przysiąść na ławce przy dyskotece Czarny Koń. Niestety wszystkie ławki były zajęte lecz nie przez odpoczywających turystów a przez handlarzy i tak po kolei: pierwsza ławka to pan z lizakami i świecącymi mieczami ustawionymi na chodniku na podziurawionym kawałku styropianu, kolejna ławka to dziewczyna z wózkiem i wielka butla gazową sprzedająca kukurydzę, dalej mamy faceta z lizakami i jeszcze większą butlą z „helem do gadania”, dalej młody człowiek maluje obrazy sprey-ami, a na ostatniej ławce tuż przy kawiarni „Jolanta” siedzi rodzina Romów sprzedająca kosmetyki najróżniejszych marek. Nie udało się nam usiąść i wróciliśmy do stojącego praktycznie na przejściu dla pieszych busa z tatuażami. Wtem dostrzegamy czarnego dostawczego wolksvagena LT, którego jedna ściana zewnętrzna cała oklejona jest zielonymi przeraźliwie rechoczącymi maskotkami żab. Na dachu samochodu do kupna maskotek zachęca człowiek przebrany za Czesia z popularnej kreskówki i nic by w tym nie było dziwnego gdyby samochód nie stał centralnie na środku ulicy na zakręcie w którym ulica Sportowa przechodzi w Brzozową.

Może we Władysławowie można wydzierżawić od Urzędu Miasta środek ulicy pod handel?

Wiemy że jeden z hoteli pięknie zagospodarował ulice Hryniewieckiego w zamian za co goście hotelowi mogą parkować samochody w poprzek chodnika. No może nie mogą ale to robią nie ponosząc żadnych konsekwencji ze strony policji czy Straży Miejskiej.

Wyczerpany udaję się do pokoju gdzie ku mojemu zdziwieniu żaby przestają rechotać o 23:00, kapele we wszystkich lokalach od Czarnego Konia do kawiarni Jolanta przyciszają muzykę tak, aby nie kolidować ze turystami którzy o tej porze zamierzają iść spać.

Na zakończenie chciałbym powrócić do tematu ruchu drogowego. W polskim prawie funkcjonuje coś takiego jak wniosek o zajęcie pasa drogowego. Po spełnieniu wielu formalności i opłaceniu odpowiedniej kwoty można uzyskać czasowe pozwolenie na zajęcie pasa drogowego.

Niestety w Gminie Władysławowo jest inaczej tj. właściciele straganów i barów wystawiają na ulicy skrzynki po napojach, po warzywach czy nawet krzesła po to aby nikt nie parkował na danym miejscu i żeby dostawcy i właściciele mogli parkować swoje pojazdy.

Policja i Straż Miejska po raz kolejny nie zauważają problemu. Szczytem wszystkiego było zdarzenie które zaobserwowałem w dniu 11 sierpnia o godzinie 15:00 na ulicy Brzozowej. Radiowóz VW transporter zatrzymuje się przed dwiema ustawionymi na ulicy skrzynkami, jeden z funkcjonariuszy wchodzi z auta i przestawia skrzynki na chodnik. Parkują radiowóz. Obaj udają się w kierunku plaży. Po kilkunastu minutach wracają, zaczyna padać deszcz. Jeden z policjantów wsiada do radiowozu i odjeżdża parę metrów a drugi funkcjonariusz ustawia skrzynki w tym samym miejscu w którym je zastali tj. na ulicy.

Najśmieszniejsze jest to ze padał deszcz. Nie wiem czy takie zachowanie wynika z nieznajomości przepisów, czy z lenistwa ale moim zdaniem policjanci powinni karać a nie dostosowywać się do panujących złych zwyczajów.

Wiele by można wymieniać błędów w przygotowaniu się Władysławowa do sezonu letniego ale nie chodzi o to żeby być stronniczym i totalnie przeciwnym urzędującej władzy bądź ich pracownikom nie radzącym sobie z poszczególnymi zadaniami.

Czy pełnomocnik burmistrza do spraw plaż ma za zadanie inkasować dzierżawy od największych obiektów rozrywkowych, raz na dobę puścić traktor sprzątający plaże i na tym koniec. Moim zdaniem powinien zadbać o porządek na plaży, o wystarczającą ilość śmietników, o swobodną możliwość dojścia na plaże bez straganów i handlarzy, o kładki połamane i zasypane częściowo piaskiem.

Dość już spychania odpowiedzialności na właścicieli obiektów znajdujących się na plaży, że to niby w ich gestii jest dbanie o dojście do plaży. Nawet jeśli w umowie dzierżawy jest tak zapisane to po to jest powołany pełnomocnik burmistrza do spraw plaż żeby to egzekwował. Wracając jeszcze na moment do policji i straży miejskiej pragnę zauważyć iż patrole piesze w okolicach ulic Morskiej i Sportowej to rzadkość, jednakże patrole zmotoryzowane pojawiają się często nie zwracając niestety uwagi na rzeczy złe ale dokładnie oglądając wracające z plaży turystki. Rozumiem że chłopak sprzedający na chodniku piłki na gumce czy człowiek z torbą podrabianych kosmetyków może być trudny do złapania, ale kobieta z wózkiem z kukurydzą, czy człowiek z wielka butla z „helem do gadania” raczej nigdzie nie ucieknie.

No ale może nie musi uciekać skoro nikt nie egzekwuje od niego przestrzegania prawa a jeśli egzekwuje to robi to nadzwyczaj nieudolnie skoro stragany i handlarze są ciągle nieodzownym elementem krajobrazu naszego miasta.

~~artykuł - 11.03.2010 15:25 IP:87.204.88.198
Obiektywna ocena sezonu letniego we Władysławowie.

Sezon letni 2009 mamy już za sobą.

Każdego roku we Władysławowie jest moda na coś innego, tego roku hitem sezonu były kolorowe peruki sprzedawane praktycznie wszędzie gdzie się da oraz bitbokserzy prezentujący swe umiejętności na Alei Gwiazd Sportu.

O ile do zionących ogniem przy pomniku Antoniego Abrahama już przywyknąłem o tyle wszechobecny hałas i testowanie tego na ile można sobie pozwolić przeraża mnie....

Zacznijmy od bitbokserów: pierwszego dnia na Alei pojawia się dwóch chłopaków z magnetofonem i prezentują swoje umiejętności, następnego dnia pojawiają się ze wzmacniaczem a kolejnego dnia pojawiają się na wielkim terenowym aucie promującym prezerwatywy którym parkują na środku chodnika przy Alei Gwiazd. Może testowali na ile mogą sobie pozwolić i doszli do wniosku że w tym miejscu najwyraźniej można parkować.

Kolejną cechą charakterystyczną naszego miasta są rozmieszczone wszędzie busiki z tatuażami. Niezależnie od tego czy na zakręcie, czy na przejściu dla pieszych czy też kompletnie zastawiając dojście do plaży, busy były są i pewnie będą, ponieważ straż miejska i policja wystawiają właścicielom busów mandaty ale najwyraźniej ci wkalkulowali mandaty w koszta prowadzenia działalności gospodarczej.

Pytanie: czy nie mamy możliwości odholowania na parking pojazdu który notorycznie łamie przepisy ruchu drogowego?

Zwiedzanie Władysławowa zaczęliśmy od pomnika Antoniego Abrahama i idziemy na plażę. Dojście do niej utrudnia nam szereg rozmaitych stoisk.

Idąc do plaży możemy kupić między innymi: ręcznik, okulary przeciwsłoneczne, watę cukrową, markowe koszulki typu T-shirt, ciastka i prasę.

Na samym początku plaży można oczywiście zrobić sobie tatuaż z henny na wypadek gdybyśmy tego nie uczynili we wspomnianych wcześniej busikach. Jesteśmy na plaży składającej się z niedopałków z domieszka piasku. Jest przed godzina 9:00 więc udaje na się zając jakiś grajdoł. Leżymy spokojnie słuchamy szumu morza i nagle relaks ten zostaje przerwany przez nadające z głośników rozmieszczonych na wydmach lokalne radio.

Wszystko było by w porządku gdyby radio nie nadawało w niezrozumiałym dla większości turystów języku kaszubski. Kiedy przyzwyczajamy się już do „Mój tata kupił koza” i radio przestaje nam przeszkadzać słyszymy głośną muzykę i widzimy dwie atrakcyjne panie wlekące za sobą wielki głośnik z którego wydobywają się dźwięki muzyki zachęcające nas do odwiedzenia jednego z tutejszych lokali. Wielkim plusem samej plaży są kontenery z toaletami które są znacznie estetyczniejsze od słynnych toalet przenośnych typu TOI TOI.

Aby uniknąć oskarżeń o stronniczość dodam również że atrakcje typu trampolina i wielka dmuchana piłka były bardzo fajnie zorganizowane. Kończymy plażowanie i idziemy coś zjeść. Pod tym względem wybór mamy naprawdę imponujący. Od zapiekanek i kebabów dla mniej zamożnych turystów poprzez doskonałą kuchnię Skipera czy Samochwała kończąc na wykwintnych potrawach restauracji hoteli Velawes czy Rejs.

Przy okazji gastronomi nie sposób zapomnieć o licznych obiektach nie trwale związanych z gruntem wybudowanych w większości jako obiekty tymczasowe z pozwoleniem na 120 dni. Mowa tu o obiektach znajdujących się na działce narożnej przy ulicach: Brzozowej, Morskiej i Hryniewieckiego. Wiadomo że każdy chce latem zarobić i każdy stara się w ciekawy sposób przyciągnąć turystów do swojego lokalu ale co z okresem zimowym.

Czy nie ma metody na beznadziejne baraki pozabijane dechami i płytami OSB. Ktoś kto w listopadzie odwiedza Władysławowo jest pewnie zdziwiony kiedy widzi jak na zimę przeobraziła się jego ulubiona knajpka w której latem jadł szaszłyki.

Nie wieże że Miasto lub inspektorzy nadzoru budowlanego nie mają przepisów nakazujących rozbiórkę tych obiektów na okres kiedy nie są czynne. One oszpecają Władysławowo.

Pozostając w temacie działki z wieloma barami zastanawia mnie, kto jest odpowiedzialny za gospodarkę odpadami na w/w posesji. Czy śmietnik, kontener itp. dzierżawiącym powinien zapewnić dzierżawca, czy osoby zarabiające, niemałe sądzę, pieniądze nie mogą zainwestować w porządny śmietnik. Płakać się chce kiedy widzi się mały śmietniczek na skwerku przy pomniku Generała Hallera obłożony kilkunastoma workami ze śmieciami pochodzącymi właśnie z tych barów.

Pisząc o gospodarce odpadami nie sposób pominąć koszy na szkło które po weekendzie są przepełnione i których nikt nie wywozi. Mimo interwencji mieszkańców nadal są z tym kłopoty. Pomijam fakt, iż niektórzy właściciele pensjonatów i turyści nie wyrzucają tam tylko szkła. Może spowodowane jest to tym iż ilość śmietników przy chodnikach na samej ulicy Brzozowej zmniejszyła się o połowę w porównaniu z poprzednimi latami, a na osiedlu Cetniewo nie ma ich prawie wcale. Zwiedzając dalej dochodzimy do terenu należącego kiedyś do WOP-u na którym bez żadnej kontroli, ładu i składu stoją różne budki, stragany i namioty. Nie wiem czy inwestorzy nie widzą że to odstrasza turystów. Przez takie obiekty pewien żeglarz który odwiedził kilka portów bałtyckich opisał (ŻAGLE lipiec 2009) Władysławowo jako jedno wielkie targowisko.

Dalej spacerujemy ulicą Żeromskiego i skręcamy przy „najlepszych na świecie” kebabach w jednokierunkowa ulicę sportową. Napisałem ulice chociaż wielu ludzi traktuje ją całą jak jeden wielki deptak. Na chodniku przy banku milenium na łóżku polowym 2 panów sprzedaje kolorowe naszywki i watę cukrową. Idziemy pieszo i omijamy korek który spowodowany był chyba przez śmieciarkę która oczyszcza śmietniki. Schodzimy niżej i okazuje się że to nie służby sprzątające lecz samochód z tańczącymi na dachu dziewczynami zachęcającymi do odwiedzenia kolejnego lokalu nocnego, jedzie z minimalną prędkością powodując długi korek i nerwy wszystkich kierowców, no prawie wszystkich bo ten kierowca co jedzie za tańczącymi dziewczynami sprawia wrażenie zadowolonego.

Spacer był długi więc postanowiliśmy przysiąść na ławce przy dyskotece Czarny Koń. Niestety wszystkie ławki były zajęte lecz nie przez odpoczywających turystów a przez handlarzy i tak po kolei: pierwsza ławka to pan z lizakami i świecącymi mieczami ustawionymi na chodniku na podziurawionym kawałku styropianu, kolejna ławka to dziewczyna z wózkiem i wielka butla gazową sprzedająca kukurydzę, dalej mamy faceta z lizakami i jeszcze większą butlą z „helem do gadania”, dalej młody człowiek maluje obrazy sprey-ami, a na ostatniej ławce tuż przy kawiarni „Jolanta” siedzi rodzina Romów sprzedająca kosmetyki najróżniejszych marek. Nie udało się nam usiąść i wróciliśmy do stojącego praktycznie na przejściu dla pieszych busa z tatuażami. Wtem dostrzegamy czarnego dostawczego wolksvagena LT, którego jedna ściana zewnętrzna cała oklejona jest zielonymi przeraźliwie rechoczącymi maskotkami żab. Na dachu samochodu do kupna maskotek zachęca człowiek przebrany za Czesia z popularnej kreskówki i nic by w tym nie było dziwnego gdyby samochód nie stał centralnie na środku ulicy na zakręcie w którym ulica Sportowa przechodzi w Brzozową.

Może we Władysławowie można wydzierżawić od Urzędu Miasta środek ulicy pod handel?

Wiemy że jeden z hoteli pięknie zagospodarował ulice Hryniewieckiego w zamian za co goście hotelowi mogą parkować samochody w poprzek chodnika. No może nie mogą ale to robią nie ponosząc żadnych konsekwencji ze strony policji czy Straży Miejskiej.

Wyczerpany udaję się do pokoju gdzie ku mojemu zdziwieniu żaby przestają rechotać o 23:00, kapele we wszystkich lokalach od Czarnego Konia do kawiarni Jolanta przyciszają muzykę tak, aby nie kolidować ze turystami którzy o tej porze zamierzają iść spać.

Na zakończenie chciałbym powrócić do tematu ruchu drogowego. W polskim prawie funkcjonuje coś takiego jak wniosek o zajęcie pasa drogowego. Po spełnieniu wielu formalności i opłaceniu odpowiedniej kwoty można uzyskać czasowe pozwolenie na zajęcie pasa drogowego.

Niestety w Gminie Władysławowo jest inaczej tj. właściciele straganów i barów wystawiają na ulicy skrzynki po napojach, po warzywach czy nawet krzesła po to aby nikt nie parkował na danym miejscu i żeby dostawcy i właściciele mogli parkować swoje pojazdy.

Policja i Straż Miejska po raz kolejny nie zauważają problemu. Szczytem wszystkiego było zdarzenie które zaobserwowałem w dniu 11 sierpnia o godzinie 15:00 na ulicy Brzozowej. Radiowóz VW transporter zatrzymuje się przed dwiema ustawionymi na ulicy skrzynkami, jeden z funkcjonariuszy wchodzi z auta i przestawia skrzynki na chodnik. Parkują radiowóz. Obaj udają się w kierunku plaży. Po kilkunastu minutach wracają, zaczyna padać deszcz. Jeden z policjantów wsiada do radiowozu i odjeżdża parę metrów a drugi funkcjonariusz ustawia skrzynki w tym samym miejscu w którym je zastali tj. na ulicy.

Najśmieszniejsze jest to ze padał deszcz. Nie wiem czy takie zachowanie wynika z nieznajomości przepisów, czy z lenistwa ale moim zdaniem policjanci powinni karać a nie dostosowywać się do panujących złych zwyczajów.

Wiele by można wymieniać błędów w przygotowaniu się Władysławowa do sezonu letniego ale nie chodzi o to żeby być stronniczym i totalnie przeciwnym urzędującej władzy bądź ich pracownikom nie radzącym sobie z poszczególnymi zadaniami.

Czy pełnomocnik burmistrza do spraw plaż ma za zadanie inkasować dzierżawy od największych obiektów rozrywkowych, raz na dobę puścić traktor sprzątający plaże i na tym koniec. Moim zdaniem powinien zadbać o porządek na plaży, o wystarczającą ilość śmietników, o swobodną możliwość dojścia na plaże bez straganów i handlarzy, o kładki połamane i zasypane częściowo piaskiem.

Dość już spychania odpowiedzialności na właścicieli obiektów znajdujących się na plaży, że to niby w ich gestii jest dbanie o dojście do plaży. Nawet jeśli w umowie dzierżawy jest tak zapisane to po to jest powołany pełnomocnik burmistrza do spraw plaż żeby to egzekwował. Wracając jeszcze na moment do policji i straży miejskiej pragnę zauważyć iż patrole piesze w okolicach ulic Morskiej i Sportowej to rzadkość, jednakże patrole zmotoryzowane pojawiają się często nie zwracając niestety uwagi na rzeczy złe ale dokładnie oglądając wracające z plaży turystki. Rozumiem że chłopak sprzedający na chodniku piłki na gumce czy człowiek z torbą podrabianych kosmetyków może być trudny do złapania, ale kobieta z wózkiem z kukurydzą, czy człowiek z wielka butla z „helem do gadania” raczej nigdzie nie ucieknie.

No ale może nie musi uciekać skoro nikt nie egzekwuje od niego przestrzegania prawa a jeśli egzekwuje to robi to nadzwyczaj nieudolnie skoro stragany i handlarze są ciągle nieodzownym elementem krajobrazu naszego miasta.

~~artykuł - 11.03.2010 15:25 IP:87.204.88.198
Obiektywna ocena sezonu letniego we Władysławowie.

Sezon letni 2009 mamy już za sobą.

Każdego roku we Władysławowie jest moda na coś innego, tego roku hitem sezonu były kolorowe peruki sprzedawane praktycznie wszędzie gdzie się da oraz bitbokserzy prezentujący swe umiejętności na Alei Gwiazd Sportu.

O ile do zionących ogniem przy pomniku Antoniego Abrahama już przywyknąłem o tyle wszechobecny hałas i testowanie tego na ile można sobie pozwolić przeraża mnie....

Zacznijmy od bitbokserów: pierwszego dnia na Alei pojawia się dwóch chłopaków z magnetofonem i prezentują swoje umiejętności, następnego dnia pojawiają się ze wzmacniaczem a kolejnego dnia pojawiają się na wielkim terenowym aucie promującym prezerwatywy którym parkują na środku chodnika przy Alei Gwiazd. Może testowali na ile mogą sobie pozwolić i doszli do wniosku że w tym miejscu najwyraźniej można parkować.

Kolejną cechą charakterystyczną naszego miasta są rozmieszczone wszędzie busiki z tatuażami. Niezależnie od tego czy na zakręcie, czy na przejściu dla pieszych czy też kompletnie zastawiając dojście do plaży, busy były są i pewnie będą, ponieważ straż miejska i policja wystawiają właścicielom busów mandaty ale najwyraźniej ci wkalkulowali mandaty w koszta prowadzenia działalności gospodarczej.

Pytanie: czy nie mamy możliwości odholowania na parking pojazdu który notorycznie łamie przepisy ruchu drogowego?

Zwiedzanie Władysławowa zaczęliśmy od pomnika Antoniego Abrahama i idziemy na plażę. Dojście do niej utrudnia nam szereg rozmaitych stoisk.

Idąc do plaży możemy kupić między innymi: ręcznik, okulary przeciwsłoneczne, watę cukrową, markowe koszulki typu T-shirt, ciastka i prasę.

Na samym początku plaży można oczywiście zrobić sobie tatuaż z henny na wypadek gdybyśmy tego nie uczynili we wspomnianych wcześniej busikach. Jesteśmy na plaży składającej się z niedopałków z domieszka piasku. Jest przed godzina 9:00 więc udaje na się zając jakiś grajdoł. Leżymy spokojnie słuchamy szumu morza i nagle relaks ten zostaje przerwany przez nadające z głośników rozmieszczonych na wydmach lokalne radio.

Wszystko było by w porządku gdyby radio nie nadawało w niezrozumiałym dla większości turystów języku kaszubski. Kiedy przyzwyczajamy się już do „Mój tata kupił koza” i radio przestaje nam przeszkadzać słyszymy głośną muzykę i widzimy dwie atrakcyjne panie wlekące za sobą wielki głośnik z którego wydobywają się dźwięki muzyki zachęcające nas do odwiedzenia jednego z tutejszych lokali. Wielkim plusem samej plaży są kontenery z toaletami które są znacznie estetyczniejsze od słynnych toalet przenośnych typu TOI TOI.

Aby uniknąć oskarżeń o stronniczość dodam również że atrakcje typu trampolina i wielka dmuchana piłka były bardzo fajnie zorganizowane. Kończymy plażowanie i idziemy coś zjeść. Pod tym względem wybór mamy naprawdę imponujący. Od zapiekanek i kebabów dla mniej zamożnych turystów poprzez doskonałą kuchnię Skipera czy Samochwała kończąc na wykwintnych potrawach restauracji hoteli Velawes czy Rejs.

Przy okazji gastronomi nie sposób zapomnieć o licznych obiektach nie trwale związanych z gruntem wybudowanych w większości jako obiekty tymczasowe z pozwoleniem na 120 dni. Mowa tu o obiektach znajdujących się na działce narożnej przy ulicach: Brzozowej, Morskiej i Hryniewieckiego. Wiadomo że każdy chce latem zarobić i każdy stara się w ciekawy sposób przyciągnąć turystów do swojego lokalu ale co z okresem zimowym.

Czy nie ma metody na beznadziejne baraki pozabijane dechami i płytami OSB. Ktoś kto w listopadzie odwiedza Władysławowo jest pewnie zdziwiony kiedy widzi jak na zimę przeobraziła się jego ulubiona knajpka w której latem jadł szaszłyki.

Nie wieże że Miasto lub inspektorzy nadzoru budowlanego nie mają przepisów nakazujących rozbiórkę tych obiektów na okres kiedy nie są czynne. One oszpecają Władysławowo.

Pozostając w temacie działki z wieloma barami zastanawia mnie, kto jest odpowiedzialny za gospodarkę odpadami na w/w posesji. Czy śmietnik, kontener itp. dzierżawiącym powinien zapewnić dzierżawca, czy osoby zarabiające, niemałe sądzę, pieniądze nie mogą zainwestować w porządny śmietnik. Płakać się chce kiedy widzi się mały śmietniczek na skwerku przy pomniku Generała Hallera obłożony kilkunastoma workami ze śmieciami pochodzącymi właśnie z tych barów.

Pisząc o gospodarce odpadami nie sposób pominąć koszy na szkło które po weekendzie są przepełnione i których nikt nie wywozi. Mimo interwencji mieszkańców nadal są z tym kłopoty. Pomijam fakt, iż niektórzy właściciele pensjonatów i turyści nie wyrzucają tam tylko szkła. Może spowodowane jest to tym iż ilość śmietników przy chodnikach na samej ulicy Brzozowej zmniejszyła się o połowę w porównaniu z poprzednimi latami, a na osiedlu Cetniewo nie ma ich prawie wcale. Zwiedzając dalej dochodzimy do terenu należącego kiedyś do WOP-u na którym bez żadnej kontroli, ładu i składu stoją różne budki, stragany i namioty. Nie wiem czy inwestorzy nie widzą że to odstrasza turystów. Przez takie obiekty pewien żeglarz który odwiedził kilka portów bałtyckich opisał (ŻAGLE lipiec 2009) Władysławowo jako jedno wielkie targowisko.

Dalej spacerujemy ulicą Żeromskiego i skręcamy przy „najlepszych na świecie” kebabach w jednokierunkowa ulicę sportową. Napisałem ulice chociaż wielu ludzi traktuje ją całą jak jeden wielki deptak. Na chodniku przy banku milenium na łóżku polowym 2 panów sprzedaje kolorowe naszywki i watę cukrową. Idziemy pieszo i omijamy korek który spowodowany był chyba przez śmieciarkę która oczyszcza śmietniki. Schodzimy niżej i okazuje się że to nie służby sprzątające lecz samochód z tańczącymi na dachu dziewczynami zachęcającymi do odwiedzenia kolejnego lokalu nocnego, jedzie z minimalną prędkością powodując długi korek i nerwy wszystkich kierowców, no prawie wszystkich bo ten kierowca co jedzie za tańczącymi dziewczynami sprawia wrażenie zadowolonego.

Spacer był długi więc postanowiliśmy przysiąść na ławce przy dyskotece Czarny Koń. Niestety wszystkie ławki były zajęte lecz nie przez odpoczywających turystów a przez handlarzy i tak po kolei: pierwsza ławka to pan z lizakami i świecącymi mieczami ustawionymi na chodniku na podziurawionym kawałku styropianu, kolejna ławka to dziewczyna z wózkiem i wielka butla gazową sprzedająca kukurydzę, dalej mamy faceta z lizakami i jeszcze większą butlą z „helem do gadania”, dalej młody człowiek maluje obrazy sprey-ami, a na ostatniej ławce tuż przy kawiarni „Jolanta” siedzi rodzina Romów sprzedająca kosmetyki najróżniejszych marek. Nie udało się nam usiąść i wróciliśmy do stojącego praktycznie na przejściu dla pieszych busa z tatuażami. Wtem dostrzegamy czarnego dostawczego wolksvagena LT, którego jedna ściana zewnętrzna cała oklejona jest zielonymi przeraźliwie rechoczącymi maskotkami żab. Na dachu samochodu do kupna maskotek zachęca człowiek przebrany za Czesia z popularnej kreskówki i nic by w tym nie było dziwnego gdyby samochód nie stał centralnie na środku ulicy na zakręcie w którym ulica Sportowa przechodzi w Brzozową.

Może we Władysławowie można wydzierżawić od Urzędu Miasta środek ulicy pod handel?

Wiemy że jeden z hoteli pięknie zagospodarował ulice Hryniewieckiego w zamian za co goście hotelowi mogą parkować samochody w poprzek chodnika. No może nie mogą ale to robią nie ponosząc żadnych konsekwencji ze strony policji czy Straży Miejskiej.

Wyczerpany udaję się do pokoju gdzie ku mojemu zdziwieniu żaby przestają rechotać o 23:00, kapele we wszystkich lokalach od Czarnego Konia do kawiarni Jolanta przyciszają muzykę tak, aby nie kolidować ze turystami którzy o tej porze zamierzają iść spać.

Na zakończenie chciałbym powrócić do tematu ruchu drogowego. W polskim prawie funkcjonuje coś takiego jak wniosek o zajęcie pasa drogowego. Po spełnieniu wielu formalności i opłaceniu odpowiedniej kwoty można uzyskać czasowe pozwolenie na zajęcie pasa drogowego.

Niestety w Gminie Władysławowo jest inaczej tj. właściciele straganów i barów wystawiają na ulicy skrzynki po napojach, po warzywach czy nawet krzesła po to aby nikt nie parkował na danym miejscu i żeby dostawcy i właściciele mogli parkować swoje pojazdy.

Policja i Straż Miejska po raz kolejny nie zauważają problemu. Szczytem wszystkiego było zdarzenie które zaobserwowałem w dniu 11 sierpnia o godzinie 15:00 na ulicy Brzozowej. Radiowóz VW transporter zatrzymuje się przed dwiema ustawionymi na ulicy skrzynkami, jeden z funkcjonariuszy wchodzi z auta i przestawia skrzynki na chodnik. Parkują radiowóz. Obaj udają się w kierunku plaży. Po kilkunastu minutach wracają, zaczyna padać deszcz. Jeden z policjantów wsiada do radiowozu i odjeżdża parę metrów a drugi funkcjonariusz ustawia skrzynki w tym samym miejscu w którym je zastali tj. na ulicy.

Najśmieszniejsze jest to ze padał deszcz. Nie wiem czy takie zachowanie wynika z nieznajomości przepisów, czy z lenistwa ale moim zdaniem policjanci powinni karać a nie dostosowywać się do panujących złych zwyczajów.

Wiele by można wymieniać błędów w przygotowaniu się Władysławowa do sezonu letniego ale nie chodzi o to żeby być stronniczym i totalnie przeciwnym urzędującej władzy bądź ich pracownikom nie radzącym sobie z poszczególnymi zadaniami.

Czy pełnomocnik burmistrza do spraw plaż ma za zadanie inkasować dzierżawy od największych obiektów rozrywkowych, raz na dobę puścić traktor sprzątający plaże i na tym koniec. Moim zdaniem powinien zadbać o porządek na plaży, o wystarczającą ilość śmietników, o swobodną możliwość dojścia na plaże bez straganów i handlarzy, o kładki połamane i zasypane częściowo piaskiem.

Dość już spychania odpowiedzialności na właścicieli obiektów znajdujących się na plaży, że to niby w ich gestii jest dbanie o dojście do plaży. Nawet jeśli w umowie dzierżawy jest tak zapisane to po to jest powołany pełnomocnik burmistrza do spraw plaż żeby to egzekwował. Wracając jeszcze na moment do policji i straży miejskiej pragnę zauważyć iż patrole piesze w okolicach ulic Morskiej i Sportowej to rzadkość, jednakże patrole zmotoryzowane pojawiają się często nie zwracając niestety uwagi na rzeczy złe ale dokładnie oglądając wracające z plaży turystki. Rozumiem że chłopak sprzedający na chodniku piłki na gumce czy człowiek z torbą podrabianych kosmetyków może być trudny do złapania, ale kobieta z wózkiem z kukurydzą, czy człowiek z wielka butla z „helem do gadania” raczej nigdzie nie ucieknie.

No ale może nie musi uciekać skoro nikt nie egzekwuje od niego przestrzegania prawa a jeśli egzekwuje to robi to nadzwyczaj nieudolnie skoro stragany i handlarze są ciągle nieodzownym elementem krajobrazu naszego miasta.

~~artykuł - 11.03.2010 15:25 IP:87.204.88.198
Obiektywna ocena sezonu letniego we Władysławowie.

Sezon letni 2009 mamy już za sobą.

Każdego roku we Władysławowie jest moda na coś innego, tego roku hitem sezonu były kolorowe peruki sprzedawane praktycznie wszędzie gdzie się da oraz bitbokserzy prezentujący swe umiejętności na Alei Gwiazd Sportu.

O ile do zionących ogniem przy pomniku Antoniego Abrahama już przywyknąłem o tyle wszechobecny hałas i testowanie tego na ile można sobie pozwolić przeraża mnie....

Zacznijmy od bitbokserów: pierwszego dnia na Alei pojawia się dwóch chłopaków z magnetofonem i prezentują swoje umiejętności, następnego dnia pojawiają się ze wzmacniaczem a kolejnego dnia pojawiają się na wielkim terenowym aucie promującym prezerwatywy którym parkują na środku chodnika przy Alei Gwiazd. Może testowali na ile mogą sobie pozwolić i doszli do wniosku że w tym miejscu najwyraźniej można parkować.

Kolejną cechą charakterystyczną naszego miasta są rozmieszczone wszędzie busiki z tatuażami. Niezależnie od tego czy na zakręcie, czy na przejściu dla pieszych czy też kompletnie zastawiając dojście do plaży, busy były są i pewnie będą, ponieważ straż miejska i policja wystawiają właścicielom busów mandaty ale najwyraźniej ci wkalkulowali mandaty w koszta prowadzenia działalności gospodarczej.

Pytanie: czy nie mamy możliwości odholowania na parking pojazdu który notorycznie łamie przepisy ruchu drogowego?

Zwiedzanie Władysławowa zaczęliśmy od pomnika Antoniego Abrahama i idziemy na plażę. Dojście do niej utrudnia nam szereg rozmaitych stoisk.

Idąc do plaży możemy kupić między innymi: ręcznik, okulary przeciwsłoneczne, watę cukrową, markowe koszulki typu T-shirt, ciastka i prasę.

Na samym początku plaży można oczywiście zrobić sobie tatuaż z henny na wypadek gdybyśmy tego nie uczynili we wspomnianych wcześniej busikach. Jesteśmy na plaży składającej się z niedopałków z domieszka piasku. Jest przed godzina 9:00 więc udaje na się zając jakiś grajdoł. Leżymy spokojnie słuchamy szumu morza i nagle relaks ten zostaje przerwany przez nadające z głośników rozmieszczonych na wydmach lokalne radio.

Wszystko było by w porządku gdyby radio nie nadawało w niezrozumiałym dla większości turystów języku kaszubski. Kiedy przyzwyczajamy się już do „Mój tata kupił koza” i radio przestaje nam przeszkadzać słyszymy głośną muzykę i widzimy dwie atrakcyjne panie wlekące za sobą wielki głośnik z którego wydobywają się dźwięki muzyki zachęcające nas do odwiedzenia jednego z tutejszych lokali. Wielkim plusem samej plaży są kontenery z toaletami które są znacznie estetyczniejsze od słynnych toalet przenośnych typu TOI TOI.

Aby uniknąć oskarżeń o stronniczość dodam również że atrakcje typu trampolina i wielka dmuchana piłka były bardzo fajnie zorganizowane. Kończymy plażowanie i idziemy coś zjeść. Pod tym względem wybór mamy naprawdę imponujący. Od zapiekanek i kebabów dla mniej zamożnych turystów poprzez doskonałą kuchnię Skipera czy Samochwała kończąc na wykwintnych potrawach restauracji hoteli Velawes czy Rejs.

Przy okazji gastronomi nie sposób zapomnieć o licznych obiektach nie trwale związanych z gruntem wybudowanych w większości jako obiekty tymczasowe z pozwoleniem na 120 dni. Mowa tu o obiektach znajdujących się na działce narożnej przy ulicach: Brzozowej, Morskiej i Hryniewieckiego. Wiadomo że każdy chce latem zarobić i każdy stara się w ciekawy sposób przyciągnąć turystów do swojego lokalu ale co z okresem zimowym.

Czy nie ma metody na beznadziejne baraki pozabijane dechami i płytami OSB. Ktoś kto w listopadzie odwiedza Władysławowo jest pewnie zdziwiony kiedy widzi jak na zimę przeobraziła się jego ulubiona knajpka w której latem jadł szaszłyki.

Nie wieże że Miasto lub inspektorzy nadzoru budowlanego nie mają przepisów nakazujących rozbiórkę tych obiektów na okres kiedy nie są czynne. One oszpecają Władysławowo.

Pozostając w temacie działki z wieloma barami zastanawia mnie, kto jest odpowiedzialny za gospodarkę odpadami na w/w posesji. Czy śmietnik, kontener itp. dzierżawiącym powinien zapewnić dzierżawca, czy osoby zarabiające, niemałe sądzę, pieniądze nie mogą zainwestować w porządny śmietnik. Płakać się chce kiedy widzi się mały śmietniczek na skwerku przy pomniku Generała Hallera obłożony kilkunastoma workami ze śmieciami pochodzącymi właśnie z tych barów.

Pisząc o gospodarce odpadami nie sposób pominąć koszy na szkło które po weekendzie są przepełnione i których nikt nie wywozi. Mimo interwencji mieszkańców nadal są z tym kłopoty. Pomijam fakt, iż niektórzy właściciele pensjonatów i turyści nie wyrzucają tam tylko szkła. Może spowodowane jest to tym iż ilość śmietników przy chodnikach na samej ulicy Brzozowej zmniejszyła się o połowę w porównaniu z poprzednimi latami, a na osiedlu Cetniewo nie ma ich prawie wcale. Zwiedzając dalej dochodzimy do terenu należącego kiedyś do WOP-u na którym bez żadnej kontroli, ładu i składu stoją różne budki, stragany i namioty. Nie wiem czy inwestorzy nie widzą że to odstrasza turystów. Przez takie obiekty pewien żeglarz który odwiedził kilka portów bałtyckich opisał (ŻAGLE lipiec 2009) Władysławowo jako jedno wielkie targowisko.

Dalej spacerujemy ulicą Żeromskiego i skręcamy przy „najlepszych na świecie” kebabach w jednokierunkowa ulicę sportową. Napisałem ulice chociaż wielu ludzi traktuje ją całą jak jeden wielki deptak. Na chodniku przy banku milenium na łóżku polowym 2 panów sprzedaje kolorowe naszywki i watę cukrową. Idziemy pieszo i omijamy korek który spowodowany był chyba przez śmieciarkę która oczyszcza śmietniki. Schodzimy niżej i okazuje się że to nie służby sprzątające lecz samochód z tańczącymi na dachu dziewczynami zachęcającymi do odwiedzenia kolejnego lokalu nocnego, jedzie z minimalną prędkością powodując długi korek i nerwy wszystkich kierowców, no prawie wszystkich bo ten kierowca co jedzie za tańczącymi dziewczynami sprawia wrażenie zadowolonego.

Spacer był długi więc postanowiliśmy przysiąść na ławce przy dyskotece Czarny Koń. Niestety wszystkie ławki były zajęte lecz nie przez odpoczywających turystów a przez handlarzy i tak po kolei: pierwsza ławka to pan z lizakami i świecącymi mieczami ustawionymi na chodniku na podziurawionym kawałku styropianu, kolejna ławka to dziewczyna z wózkiem i wielka butla gazową sprzedająca kukurydzę, dalej mamy faceta z lizakami i jeszcze większą butlą z „helem do gadania”, dalej młody człowiek maluje obrazy sprey-ami, a na ostatniej ławce tuż przy kawiarni „Jolanta” siedzi rodzina Romów sprzedająca kosmetyki najróżniejszych marek. Nie udało się nam usiąść i wróciliśmy do stojącego praktycznie na przejściu dla pieszych busa z tatuażami. Wtem dostrzegamy czarnego dostawczego wolksvagena LT, którego jedna ściana zewnętrzna cała oklejona jest zielonymi przeraźliwie rechoczącymi maskotkami żab. Na dachu samochodu do kupna maskotek zachęca człowiek przebrany za Czesia z popularnej kreskówki i nic by w tym nie było dziwnego gdyby samochód nie stał centralnie na środku ulicy na zakręcie w którym ulica Sportowa przechodzi w Brzozową.

Może we Władysławowie można wydzierżawić od Urzędu Miasta środek ulicy pod handel?

Wiemy że jeden z hoteli pięknie zagospodarował ulice Hryniewieckiego w zamian za co goście hotelowi mogą parkować samochody w poprzek chodnika. No może nie mogą ale to robią nie ponosząc żadnych konsekwencji ze strony policji czy Straży Miejskiej.

Wyczerpany udaję się do pokoju gdzie ku mojemu zdziwieniu żaby przestają rechotać o 23:00, kapele we wszystkich lokalach od Czarnego Konia do kawiarni Jolanta przyciszają muzykę tak, aby nie kolidować ze turystami którzy o tej porze zamierzają iść spać.

Na zakończenie chciałbym powrócić do tematu ruchu drogowego. W polskim prawie funkcjonuje coś takiego jak wniosek o zajęcie pasa drogowego. Po spełnieniu wielu formalności i opłaceniu odpowiedniej kwoty można uzyskać czasowe pozwolenie na zajęcie pasa drogowego.

Niestety w Gminie Władysławowo jest inaczej tj. właściciele straganów i barów wystawiają na ulicy skrzynki po napojach, po warzywach czy nawet krzesła po to aby nikt nie parkował na danym miejscu i żeby dostawcy i właściciele mogli parkować swoje pojazdy.

Policja i Straż Miejska po raz kolejny nie zauważają problemu. Szczytem wszystkiego było zdarzenie które zaobserwowałem w dniu 11 sierpnia o godzinie 15:00 na ulicy Brzozowej. Radiowóz VW transporter zatrzymuje się przed dwiema ustawionymi na ulicy skrzynkami, jeden z funkcjonariuszy wchodzi z auta i przestawia skrzynki na chodnik. Parkują radiowóz. Obaj udają się w kierunku plaży. Po kilkunastu minutach wracają, zaczyna padać deszcz. Jeden z policjantów wsiada do radiowozu i odjeżdża parę metrów a drugi funkcjonariusz ustawia skrzynki w tym samym miejscu w którym je zastali tj. na ulicy.

Najśmieszniejsze jest to ze padał deszcz. Nie wiem czy takie zachowanie wynika z nieznajomości przepisów, czy z lenistwa ale moim zdaniem policjanci powinni karać a nie dostosowywać się do panujących złych zwyczajów.

Wiele by można wymieniać błędów w przygotowaniu się Władysławowa do sezonu letniego ale nie chodzi o to żeby być stronniczym i totalnie przeciwnym urzędującej władzy bądź ich pracownikom nie radzącym sobie z poszczególnymi zadaniami.

Czy pełnomocnik burmistrza do spraw plaż ma za zadanie inkasować dzierżawy od największych obiektów rozrywkowych, raz na dobę puścić traktor sprzątający plaże i na tym koniec. Moim zdaniem powinien zadbać o porządek na plaży, o wystarczającą ilość śmietników, o swobodną możliwość dojścia na plaże bez straganów i handlarzy, o kładki połamane i zasypane częściowo piaskiem.

Dość już spychania odpowiedzialności na właścicieli obiektów znajdujących się na plaży, że to niby w ich gestii jest dbanie o dojście do plaży. Nawet jeśli w umowie dzierżawy jest tak zapisane to po to jest powołany pełnomocnik burmistrza do spraw plaż żeby to egzekwował. Wracając jeszcze na moment do policji i straży miejskiej pragnę zauważyć iż patrole piesze w okolicach ulic Morskiej i Sportowej to rzadkość, jednakże patrole zmotoryzowane pojawiają się często nie zwracając niestety uwagi na rzeczy złe ale dokładnie oglądając wracające z plaży turystki. Rozumiem że chłopak sprzedający na chodniku piłki na gumce czy człowiek z torbą podrabianych kosmetyków może być trudny do złapania, ale kobieta z wózkiem z kukurydzą, czy człowiek z wielka butla z „helem do gadania” raczej nigdzie nie ucieknie.

No ale może nie musi uciekać skoro nikt nie egzekwuje od niego przestrzegania prawa a jeśli egzekwuje to robi to nadzwyczaj nieudolnie skoro stragany i handlarze są ciągle nieodzownym elementem krajobrazu naszego miasta.

~~artykuł - 11.03.2010 15:25 IP:87.204.88.198


Napisz własną odpowiedź

Treści jakie wyrażasz muszą być zgodne z regulaminem forum.

Treść wpisu:
Autor:

 
Sondaż:
"Czy sprzedaż puckiego szpitala jest decyzją korzystną dla mieszkańców?"
zagłosowano 545 razy
Co, Gdzie, Kiedy:

Pn
Wt
Śr
Cz
Pt
So
Nd

1
2
3
4
5
6
7

8
9
10
11
12
13
14

15
16
17
18
19
20
21

22
23
24
25
26
27
28

29
30
31



o portalu | regulamin i prywatność | kontakt | logowanie
© 2003 - 2010 Spojrzenia.pl Władysławowo
Redakcja Spojrzenia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treści umieszczone w serwisie.
hosting: letnik.plwczasy nad morzem, kwatery