Proponuję temat typu "co mnie gryzie"... w straży miejskiej.
Od początku powstania owej służby we Władysławowie obserwuję poczynania owych panów i co? i nic...
nie widzę patroli pieszych, a samochód straży najczęściej można spotkać ( i tu zacznę wymieniać):
-stojący pod urzędem (zimno więc strażnicy nie wychylają nosa z biura, sącząc tam kawkę),
- w Pucku (załatwiający różne pilne prywatne sprawy)
- w sklepach (zapewne załatwiają różne zakupy dla urzędu)
i na tym się kończą moje obserwacje, bowiem nie widzę ich jak upominają kierowców źle zaparkowanych aut, sprawdzających nielegalnie porzucone śmieci, upominających o nieodśnieżonych chodnikach a nawet drogach, zajmujących się bezpańskimi psami i ogólnie porządkami do czego zapewne zostali powołani.
Pytam się zatem czy stanowiska są sztucznie utrzymywane aby mieć komu płacić, czy mają tylko i wyłącznie zbierać opłaty od straganiarzy ( przecież są banki i poczta).
Ciekaw jestem czy jeszcze ktoś odnosi wrażenie że trzeba by było dobrać się tym panom do czterech liter?
~~mieszkaniec - 04.02.2010 11:32 IP:193.106.77.195