Hotel z pewnością jest ładny, ma ciekawy wystrój restauracji, ale...:
1. dotarcie do pokoju lub z pokoju do recepcji wymaga dobrej orientacji w terenie, korytarze są ciemne, słabo oznakowane, przynajmniej te do pokoji "superior"- niby lepszych (?!),
2. razili mnie ochroniarze śpiący na korytarzach przy "farelkach", jeden z nich, zapytany o droge do innego skrzydła hotelu machnął tylko ręką i powiedział "tam" siedząc nadal z nogami wyciągniętymi jak na leżaku
3. kelnerzy byli ospali, jakby pracowali za karę albo mieli pretensje, że przyjechało tylu gości, sprawiali wrażenie wiecznie zdenerwowanych i zniechęconych, byli niechlujnie ubrani i biegali bez celu, jak juz udało sie jednemu z nich przynieść zamówione danie to nie przyniósł sztućców i siedzieliśmy nad zupą bez łyżek mimi tego, że "nasz" kelner przechodził obok naszego stolika kilka razy; szczęśliwie przypomniał sobie o nas po chwili i przyniósł sztućce
4. pracownicy recepcji również sprawiali wrażenie niezadowolonych z tak dużej ilości gości
5. zdarzenie, którego doświadczyliśmy w retauracji na 4 piętrze ostatecznie zniechęciło nas do odwiedzenia tego hotelu w przyszłości: po zjedzeniu posiłku chcieliśmy zapłacic karta kredytową ale kelner po kilku próbach autoryzacji dwóch karty na dwóch terminalach oznajmił nam, że albo zapłacimy gotówką albo musimy zejść do recepcji, otworzyc rachunek i wtedy on zapisze nam konsumpcję na pokój. Wyszliśmy zdegustowani z restauracji i wychodząc na spacer poszliśmy do recepcji, żeby otworzyc rachunek. Recepcjonista bez komentarza wziął kartę (jedną z tych, które dawalismy kelnerowi) i skasował za posiłek bez otwierania rachunku. Uznalismy, że sprawa jest załatwiona. Wieczorem udaliśmy sie na kolację i pierwsze o co zapytał nas kelner to czy zapłaciliśmy za lunch!!! Poczuliśmy się jak złodzieje! Przeciez recepcja powinna przekazać restauracji , że rachunek został uregulowany. Kelner twierdził, że on nie mógł tego sprawdzić, bo "nie ma połączenia z recepcją" . KPINA!!!! Widząc oburzenie mojego męża kelner jednak skontaktował sie z recepcja i potwierdził zapłacenie przez nas rachunku,
6. pobieranie kaucji za karty " ręcznikowe' uważam za przesadę; czy wg kierownictwa hotelu goście są złodziejami?!
7. pomijam nieodśnieżony wjazd do garażu, bo myśle, że za rozbite auto jednego z gości hotel słono zapłaci,
8. byłam w tym hotelu równiez latem, kiedy został on otwarty, mieszkałam wówczas w pensjonacie za hotelem, weszłam do Velaves żeby dowiedziec sie jaka maja ofertę dla rodzin z dziećmi (chciałam przyjechac na nastepne wakacje z mężem i córką): pani w recepcji oznajmiła mi, że nie mają ofert dla takich rodzin ani atrakcji dla dzieci. Już wówczas czułam, że ten hotel jest kiepski ale walentynkowy pobyt przeszedł moje najgorsze obawy.
9. w strefie jacuzzi jest trochę za ciemno, można się zabić na schodkach albo rozciąć nogę idąc pod prysznic ale to pewnie ciemnośc sprzyjająca relaksowi.
Szkoda, że tyle jest niedociągnięć w hotelu Velaves bo zarówno położenie hotelu, jego wystrój, czy SPA mogłyby byc interesujące. Wg mnie hotelowi brakuje managera z prawdziwego zdarzenia, a personelowi przydałoby sie szkolenie albo dobra motywacja do pracy.
Reasumując: NIE POLECAM!!!
~~Elżbieta Tomaszewska - 18.02.2010 9:03 IP:94.141.128.10